Warning: Attempt to read property „slug” on null in /home/mitsmr/domains/mitsmr.dev.webvist.pl/public_html/wp-content/themes/mitsmr/blocks/hero-slider/hero-slider.php on line 95
Bez kategorii
Im większa lojalność klientów, tym wyższa rentowność i lepsze wyniki sprzedażowe – takie dość oczywiste wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez ICAN Research w marcu 2017 roku wśród grupy 200 polskich przedsiębiorstw. Gdy jednak spytaliśmy przedstawicieli firm, czy wiedzą, dlaczego ich klienci są lojalni, odpowiedzi już nie były tak oczywiste.
Okazało się, że w znacznej większości ankietowani nie wiedzą, czy przywiązanie do ich produktów lub usług wynika z przyzwyczajenia klientów czy z niechęci do poszukiwania i podejmowania nowych wyzwań zakupowych. Równocześnie aż 90% ankietowanych zauważa, że oczekiwania klientów wzrosły w ciągu ostatnich trzech lat, podczas gdy 2% deklaruje, że oczekiwania te zmalały. Zmiana jest efektem dynamicznego rozwoju rozwiązań mobilnych i mediów społecznościowych, które pozwalają klientom na żywo porównywać poszczególne oferty. Nic więc dziwnego, że co trzeci uczestnik badania zauważa, że klienci jego przedsiębiorstwa w ostatnich trzech latach stali się mniej lojalni, podczas gdy o wzroście lojalności jest przekonana 1 ankietowanych.
Jak więc polskie firmy starają się budować lojalność konsumentów? Czy wpływają na nawyki zakupowe, przywiązując ich do marki bądź zniechęcając do wyboru innych produktów lub usług? Z udzielanych odpowiedzi można wywnioskować, że olbrzymia większość koncentruje działania na poprawie doświadczenia nabywców. Takie podejście zadeklarowało blisko 80% respondentów, a jedynie 4% przyznało się do obniżenia zaangażowania firmy w tym obszarze.
Ten artykuł dostępny jest także w wersji audio. Zaloguj się lub zostań prenumeratorem i słuchaj bez ograniczeń!
Pomysł na biznes wydawał się rewelacyjny: stworzenie aplikacji, która pomoże w szybkim załatwianiu drobnych spraw – kupna prezentu, przekazania dokumentu, naprawy butów u szewca – bez wychodzenia z domu. Na Zachodzie tego typu przedsięwzięcia doskonale sobie radzą, dlaczego więc nie spróbować w Polsce? Firma Bring nie zdołała jednak podbić naszego rynku. Enio Chłapowski‑Myjak, twórca nieudanego start‑upu dzieli się swoimi przemyśleniami na temat przyczyn porażki.
Na pomysł Bring wpadłem podczas przygotowywania się do sesji na studiach prawniczych. Wkuwałem kodeksy, a moje myśli odlatywały w kierunku różnych – rewelacyjnych moim zdaniem – pomysłów na biznes. Jedna idea utkwiła mi w głowie szczególnie. Chodziło o stworzenie tzw. asystenta na żądanie. Pomysł zrodził się z obserwacji firm zajmujących się dostawą żywności. Jest to gigantyczny rynek, który w Polsce zresztą wydaje się dobrze zagospodarowany: mamy chociażby Uber Eats, Pyszne.pl, Pizza Portal. Rywalizowanie z tymi graczami nie wchodziło więc w grę. Ale nie było na rynku rozwiązania, które zapewniałoby natychmiastowe dostarczenie wszystkiego poza żywnością. Wizja błyskawicznego załatwienia jakiejkolwiek drobnej sprawy niewymagającej pełnomocnictwa wydała mi się bardzo atrakcyjna. Sam byłem często zajęty i brakowało mi tego typu wsparcia. Na Zachodzie podobne rozwiązania już cieszą się ogromnym powodzeniem. Tak powstała wizja serwisu logistycznego Bring, który za 24,99 złotego dokonywał natychmiastowej dostawy przesyłek lub zakupów z punktu A do B na terenie Warszawy. Bring mógł za klienta odebrać komputer z serwisu, zawieźć dokumenty do księgowej, kupić choinkę czy przekazać bukiet kwiatów. Miał być typowym asystentem na zawołanie, dotychczas dostępnym jedynie prezesom firm i ważnym urzędnikom.
Przejmij kontrolę nad swoim mózgiem i wyzwól swój potencjał »
https://www.ican.pl/c/uzjR9cq9
zebrałem dzięki prowadzeniu od kilku lat firmy zajmującej się organizacją eventów oraz modnego w Warszawie koktajlbaru „6 cocktails”. Do tej pory wszystkiego o nowych branżach uczyłem się sam, ale przy pracy nad Bring brakowało mi doświadczenia technicznego, które wydawało mi się niezbędne do współpracy choćby z zespołami programistów. Przez znajomych poznałem mojego późniejszego wspólnika, który był matematykiem i zajmował się zagadnieniami związanymi ze sztuczną inteligencją. Wydawało mi się to idealnym uzupełnieniem mojej wiedzy.
…
Z perspektywy eksperta »
Startupy, Modele biznesowe Magdalena Przelaskowska PL
Sukcesy osiągają te start-upy, które rozwiązują problemy konsumentów i których produkt od razu jest skalowalny do poziomu globalnego.
Sukcesy osiągają te start‑upy, które rozwiązują problemy konsumentów i których produkt od razu jest skalowalny do poziomu globalnego. Zakładając start‑up, trzeba zastanowić się, czego klient potrzebuje oraz jak duży jest potencjalny rynek. Kluczowe znaczenie ma również szybkie testowanie rozwiązań, nawet w niepełnej wersji, i wyciąganie wniosków. Jeżeli rynek daje nam informację zwrotną, że na nasz produkt nie ma zapotrzebowania – trzeba przyjąć to do wiadomości i być może zastanowić się nad innym projektem.
Firma Google też zaczynała przecież w osławionym garażu i musiała stawić czoła podobnym wyzwaniom. Chcemy dzielić się wiedzą i dlatego od kilku lat rozwijamy sieć campusów dla start‑upów – działają dziś one w Londynie, Madrycie, Sao Paulo, Seulu, Tel Awiwie i od 2015 roku w Warszawie. W campusach wspieramy start‑upy, zapewniając im przede wszystkim mentoring i organizując spotkania z inwestorami. Przez cały rok oferujemy też tym młodym firmom przestrzeń do pracy oraz wydarzenia tematyczne. Chcemy, by dzięki naszej pomocy start‑upy rozwiązywały problemy współczesnego świata i stawały się globalnymi firmami.
Naszym głównym programem w ramach Campusu jest sześciomiesięczny Residency Program, dzięki któremu wybrane przez nas start‑upy mogą korzystać z wszystkich zasobów oraz z naszego wsparcia merytorycznego. Każdego roku wybieramy w ten sposób kilku kandydatów, którzy w naszej ocenie mają potencjał rozwoju. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby start‑upy, z którymi współpracujemy, upadały. Bring był tym pierwszym. Wciąż jednak wierzymy w jego twórcę i wspieramy go w kolejnych projektach.
Biznes nie istnieje bez strategii. »
W przypadku polskich start‑upów (i nie tylko) niezwykle istotne jest umiejętne przetestowanie i dopasowanie produktu do rynku i do konsumenta. Często powtarzamy, że nie warto inwestować zbyt dużo czasu w stworzenie idealnego produktu. Zdarzają się sytuacje, że start‑up zbyt długo dopracowuje produkt i gdy wypuści go na rynek, ten okazuje się już bezużyteczny.
…
Ten tekst jest komentarzem eksperta. Przeczytaj tekst główny »
Startupy, Modele biznesowe Joanna Socha PL, Filip Szumowski PL, Enio Chłapowski-Myjak PL
Pomysł na biznes wydawał się rewelacyjny: stworzenie aplikacji, która pomoże w szybkim załatwianiu drobnych spraw. Na Zachodzie tego typu przedsięwzięcia doskonale sobie radzą, dlaczego więc nie spróbować w Polsce?
W dobie zglobalizowanych i złożonych łańcuchów dostaw ich zbudowanie oraz utrzymanie stanowi istotny warunek uzyskiwania przewagi rynkowej dla wielu firm. Dlatego organizacje coraz częściej dostrzegają potrzebę całościowego spojrzenia na ten element swojego funkcjonowania, co pokazuje raport Stan zrównoważonych łańcuchów dostaw. Budowa zrównoważonych i elastycznych łańcuchów dostaw, przygotowany przez EY przy współpracy ONZ (UN Global Compact). Wnioski płynące z raportu oparto na wywiadach z ponad setką liderów odpowiedzialnych za łańcuchy dostaw, zrównoważony rozwój i zakupy.
Do bacznego przyjrzenia się przez organizacje swoim łańcuchom dostaw z perspektywy zrównoważonego rozwoju przyczynił się wzrost znaczenia różnych rodzajów ryzyka społecznego, pracowniczego i środowiskowego. Wydaje się, że punktem krytycznym było zawalenie się budynku w Bangladeszu w 2013 roku, w którym znajdowały się fabryki szyjące odzież dla zachodnich – również polskich – koncernów. Bezpośrednią przyczyną tamtej katastrofy budowlanej były podstawowe błędy konstrukcyjne oraz użytkowanie budynku niezgodnie z przeznaczeniem, w wyniku których śmierć poniosło ponad tysiąc osób. Chociaż wydarzenia sprzed trzech lat były wielką tragedią dla wielu rodzin, dowodzą one również odpowiedzialności współczesnych przedsiębiorstw za cały łańcuch dostaw, także za podwykonawców. W przypadku zakładów w Bangladeszu zachodnie firmy w niewystarczającym stopniu zainteresowały się standardami bezpieczeństwa panującymi w azjatyckich zakładach. Innymi słowy, europejskie i amerykańskie koncerny nie zajęły się w wystarczającym stopniu pierwszym odcinkiem swojego łańcucha dostaw. Gdyby jednak patrzyły na niego całościowo, najpewniej udałoby się uniknąć ludzkiej tragedii i wymiernych strat dla przedsiębiorstw.